Chwila..gdzie ja jestem?
Co to za pomieszczenie?
Ktoś idzie..
Kim jesteś...?
C-Co ty robisz?!
Co to za.. przestrzeń?!
Nie Podchodź!
Nieeeeee!
-Hej? Foxy...Foxy...HEJ!-Krzyknął Gajeel i walnął pięścią w stół.
-Co?Co?
-Wiesz ,że znów przysnęłaś w gildii i gadałaś przez sen...Co ci się śniło?
-To co zawsze...A ja dalej nic nie pamiętam...
-Dobra podnoś te swoje różowe kudły i idź na jakąś misje.
-Po co?-Spytała patrząc na niego tempo,swoimi szaro-niebieskimi oczami.-I te włosy nie są różowe! To jest malinowa czerwień.
-Wszystko jedno.Za mieszkanie zapłaciłaś?
-A tak racja,trzeba coś zrobić..Nie chce mi się trochę..
-Wstawaj i idź coś wybrać. Mogłabyś być trochę bardziej samodzielna kurduplu.
-Wcale nie jestem aż taka niska i doskonale sobie radze! I weź się nie martw o mnie tylko o swoja dziewczynę.
-Zamknij sie,nic ci do tego.
-A czemu nie wyznasz jej swoich uczuć?
-Nie twój interes.
-Oczywiście,że mój.Nie mogę pozwolić żeby nie istniała tak urocza para.
-Nie mieszaj się w moje sprawy uczuciowe.-Rzekł ostro,patrząc na nią zdenerwowany.
-Aye..
Redfox oddalił się w stronę baru i zamówił sobie piwo.Po chwili podeszła do niego Levy i Panterlili. Foxy patrząc w tamta stronę uśmiechnęła się i podeszła do tablicy ogłoszeń.
-Hmm.."Poszukiwanie skarbu(...)"Nie to nie.."Praca w teatrze" Też nie.."Zjawiska paranormalne w Kusanwie" To powinno być ciekawe..
-Mira biorę ta misje!-Krzyknęła dziewczyna,pokazując kartkę.
-Dlacego mas ogon?-Spytała nagle córka Biski.
-Wiesz..sama nie wiem.-Popatrzyła na swój ogon,a raczej jego szkielet przypominający kości kręgosłupa.Pomyślała o tatuażu widniejącym na jej brzuchu po prawej stronie ,był to duża szóstka pisana kaligrafią i dziwnej dziurze miedzy obojczykami, którą zakrywała bluzka.Tylko cztery osoby w gildii wiedziały o tych rzeczach.
W sumie to naprawdę nie miała pojęcia dlaczego to ma..Nie wiedziała kim jest i skąd pochodzi.
Znała tylko ten dziwny sen, którego nie potrafiła zrozumieć...
I jej katana,wisząca na plecach, doskonale potrafiła nią walczyć. To było wszystko co wiedziała o sobie.Myślała o tym ,wpatrując się w przestrzeń. Zapominała o całym istniejącym świecie.
Nagle poczuła ogromny ból i zauważyła ,że mała dziewczynka ciągnie za koniec jej ogona.
-Aghhhh!-Zawyła z bólu,na jednej z mniejszych czesci pojawiło sie drobne pękniecie.
-Foxy nic ni nie jest?! Naprawdę cie przepraszam,powinnam jej bardziej pilnować.
-Mhmm..Tylko proszę niech nikt go nie ściska i nie ciągnie..-Odrzekła bez emocji,po czym pomyślała.-To boli..i w sumie znów nie wiem czemu..
Kobieta o malinowych włosach odwróciła się i poszła w stronę peronu ,znajdującego się w Magnolii. Idąc minęła uradowaną drużynę Natsu, wracającą z udanej misji.
-Ohayo Foxy!
-Yo.-Opowiedziała krótko i poszła dalej.Włożyła ręce do kieszeni i wpatrywała się w błękitne niebo.Kochała ten kolor.
~.~
Gdy dojechała ,załatwiła wszystkie formalności i od razu udała się w wyznaczone miejsce. Stała na dachu jednego z budynków ,na obrzeżach miasta.
Czuła tu coś dziwnego.
Jakąś kłębiącą się energie.
Skądś już znała te uczucie..
Jakąś kłębiącą się energie.
Skądś już znała te uczucie..
Coś jej nie pasowało..
Nagle na niebie zrobiły się małe,czarne pęknięcia ,a z nich wydostały się trzy potwory.
Od razu ruszyły w jej stronę. Szybko wyciągnęła miecz i odparowała atak.Były duże,ich ciała miały różne ciemne kolory i kształty.Zamiast twarzy mieli białe maski,a w ich ciałach była dziura,taka sama jaką posiadała Foxy.
Od razu ruszyły w jej stronę. Szybko wyciągnęła miecz i odparowała atak.Były duże,ich ciała miały różne ciemne kolory i kształty.Zamiast twarzy mieli białe maski,a w ich ciałach była dziura,taka sama jaką posiadała Foxy.
-Kim jesteś?!
Zamiast odpowiedzi dostała kolejny atak.
-Widziałam cię już gdzieś! AAAAA!! Kurde tak to się nie dogadamy!
Potwór zawył,teraz skoczyły na nią wszystkie naraz.
Nie miała gdzie uskoczyć.Musiała szybko zareagować.Zadziałała instynktownie i przecięła ich maski,a potwory powoli zniknęły.
-Co?!Gdzie ich wywiało?!Nie fair ,chciałam się czegoś dowiedzieć!
Później rozglądała się jeszcze po miasteczku,za każdym razem to samo.Zraniła je w maskę i zniknęły.Spodziewała się czegoś bardziej emocjonującego po nazwie misji.
-Ile jeszcze pojawi się tych hollow'ów? Skąd ja wiedziałam...Hmm..Nie ważne..-Wymamrotał znudzona.
Spojrzała na niebo i przyuważyła, że mała szpara się nie zamyka,a z niej wylatują kolejni wrogowie.
Westchnęła i przemieściła się do nich. Teraz Puści raczej jej nie atakowali,za cel obrali zwykłych ludzi. Pozbywał się ich zanim docierali do swoich celów. Walka z nimi była prościzną, jednak nie miała zamiaru tu być w nie skończoność.
Najbardziej zdziwiło ją to ,że nikt nic nie zauważył, ludzie chodzili sobie spokojnie po ulicach. Czasami jedynie dziwnie patrzyli na nią, jakby robiła coś głupiego.
Nie spodziewanie dziura zaczęła się rozszerzać.
Z niej wychodziło coś wielkiego, czarnego,też posiadało dziurę oraz maskę ,ale to wyglądało inaczej niż inne. Nos biały i długi,a usta otwierały się szeroko.Wydobył się z nich okropny ryk. W paszczy zaczęła zbierać się czerwona kula,która powiększała się i powiększała. Ta moc wyleciała w stronę dużego budynku,jednak zanim w niego uderzyła,została powstrzymana przez jej moc ,która wyglądała identycznie. Tylko,że jej moc przebiła się przez tą potwora i uderzyła w jego maskę.On zniknął,a dziura zaczęła powoli się zamykać.
-Czemu on używał tego co ja ?! Kurde ,znów nic nie rozumiem.-Powiedziała do siebie zirytowana.
Chodziła i rozglądała się wszędzie,a gdy się zmęczyła ,usiadła na przypadkowym dachu i patrzyła się w niebo.Słońce powoli zaczęło zachodzić,błękit mieszał się z pomarańczem, różem i czerwienią.
-Szkoda ze nie mam aparatu…
Siedziała tak i zastanawiała się nad całym dzisiejszym dniem,pragnęła poznać swoją przeszłość i kim właściwie jest...Tylko tak na prawdę nie miała żadnego punktu odniesienia,jak na razie miała same nie jasne wskazówki...Bała się ,że nigdy się nie dowie tego wszystkiego…
Gdy słońce było już praktycznie za horyzontem,zeszła z dachu i udała się do zleceniodawcy, a później wróciła do domu i ponad połowę pieniędzy wydała na czynsz.
Chodziła i rozglądała się wszędzie,a gdy się zmęczyła ,usiadła na przypadkowym dachu i patrzyła się w niebo.Słońce powoli zaczęło zachodzić,błękit mieszał się z pomarańczem, różem i czerwienią.
-Szkoda ze nie mam aparatu…
Siedziała tak i zastanawiała się nad całym dzisiejszym dniem,pragnęła poznać swoją przeszłość i kim właściwie jest...Tylko tak na prawdę nie miała żadnego punktu odniesienia,jak na razie miała same nie jasne wskazówki...Bała się ,że nigdy się nie dowie tego wszystkiego…
Gdy słońce było już praktycznie za horyzontem,zeszła z dachu i udała się do zleceniodawcy, a później wróciła do domu i ponad połowę pieniędzy wydała na czynsz.
Następnego dnia w gildii
-Jak ci minęła misja?-Spytała Mirajane,przynosząc Foxy kubek z herbatą,dziewczyna siedziała i jadła Pocky.
-Eee...Nic specjalnego…-Wymamrotała w odpowiedzi, po części była już gdzieś indziej.Nie mogła jej o wszystkim opowiedzieć,przecież nie powie tak po prostu ,że nie ma pojęcia kim jest.Tak samo postanowiła ,że zostanie pełnoprawnym członkiem tylko gdy sobie wszystko przypomni. W gildii była dość tajemniczą postacią,rozpuściła parę historii na swój temat,jednak żądna nie miała w sobie ani trochę prawdy.
-To czemu tak ciężko myślisz?
-Jestem trochę zmęczona i tyle.Wiesz może czy Gajeel dziś przyjdzie?
-Powinien przyjść...A powiedz mi czy ty też się w nim zakochałaś? Bo dość dużo spędzacie ze sobą czasu…
-AHAAHAHAHAAHAAHAH...Nie. Levy nie masz się co martwić jeśli o to chodzi,to nie będę żadną konkurencją.Musze mu przekazać jedną rzecz.-Powiedziała patrząc w stronę niebieskowłosej,która stała za jednym z filarów.
-Rozumem.Już się bałam…
-W sumie...Nie zaprzeczę ,że świetnie wygląda,ale jest idiotą i tchórzem.
-Ale czemu tak uważasz?
Dziewczyna pokazała palcem ,aby ta zbliżyła się do niej.
-Jestem trochę zmęczona i tyle.Wiesz może czy Gajeel dziś przyjdzie?
-Powinien przyjść...A powiedz mi czy ty też się w nim zakochałaś? Bo dość dużo spędzacie ze sobą czasu…
-AHAAHAHAHAAHAAHAH...Nie. Levy nie masz się co martwić jeśli o to chodzi,to nie będę żadną konkurencją.Musze mu przekazać jedną rzecz.-Powiedziała patrząc w stronę niebieskowłosej,która stała za jednym z filarów.
-Rozumem.Już się bałam…
-W sumie...Nie zaprzeczę ,że świetnie wygląda,ale jest idiotą i tchórzem.
-Ale czemu tak uważasz?
Dziewczyna pokazała palcem ,aby ta zbliżyła się do niej.
-On już parę razy próbował wyznać jej miłość,ale za każdym razem się wycofał.-Szepnęła starszej Staruss i zrobiła smutną minę.
-Ale wiesz ,że to nie takie łatwe..
-Wiem...Znaczy tak średnio w sumie.A z resztą...Musze iść,Gajeel przyszedł.-Szybko wstała i podeszła do Żelaznego Smoczego Zabójcy.
-Czego?-Popatrzył na nią podejrzliwie,
-Coś sobie przypomniałam...
Autor :Foxy~Chan-Ale wiesz ,że to nie takie łatwe..
-Wiem...Znaczy tak średnio w sumie.A z resztą...Musze iść,Gajeel przyszedł.-Szybko wstała i podeszła do Żelaznego Smoczego Zabójcy.
-Czego?-Popatrzył na nią podejrzliwie,
-Coś sobie przypomniałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz