Leżałem pośród smukłych brzózek, których kora srebrzyła się w słońcu. Drobne listki rzucały przyjemny, ruchomy cień, a podmuchy wiatru szeleściły koronami wątłych drzewek. Kot, którego delikatnie gładziłem między uszami, zaczął przyjemnie mruczeć. Zorientowałem się, że sam szuram ogonem po ziemi.
Zamknąłem oczy.
Dryfowałem, a może właściwie lewitowałem, w neonowo zielonym żelu.Ta substancja by a jak filtr, sprawiała,że wszystko dookoła stało się jadowicie zielone, a grube szkło jeszcze dodatkowo zniekształcało obraz. Maź skutecznie krępowała moje ruchy. Nawet nie pozwalała mi mrugnąć . Przede mną majaczyło coś na kształt panelu kontrolnego, ustawionego w okręgu, z niego wychodziły najróżniej splecione kable i przewody ciągnące się poza zasięg mojego wzroku. Za panelem nie potrafiłem dostrzec jakichkolwiek kształtów, chociaż widoczne było jasne światło. Ten dziwny rozbłysk dokładnie, naprzeciw mnie, zasłaniał jakiś ciemny podłużny kształt. Wysilałem wzrok jak mogłem,ale zamiast dostrzec co to takiego, wszystko tylko się rozmazywało. Koło ucha słyszałem coraz głośniejszy dźwięk jakby... papieru ściernego i silnika motorowego? Kolory wokół przygasały, błyszczącą zieleń zastępowały plamy błękitu, a mój policzek wylizywał swoim szorstkim językiem kot, mrucząc mi przy tym do ucha.
- Kapitanie WhiteTiger? - zabrzmiał sztywny głos nade mną.
- Mmmm...
- Kapitan Głównodowodzący wymaga odpowiedzi.
Westchnąłem ciężko.
- I budzisz mnie tylko dla tego?
- Właściwie to tak. Przekazano mi,że to poważna misja.
Przeciągnąłem sę i ziewnąłem rozwlekle.
- Hisagi. To nudne.
Zmierzyłem zaspanym spojrzeniem mojego podwładnego.
- Zaraz wracam.
Mruknąłem cicho w stronę kota.
- To co ja mam z tym zrobić?
Zwróciłem się już do wicekapitana. Hisagi wydawał się zmieszany.
- N-najlepiej odpowiedzieć jak najszybciej.
- Taaa... - ziewnąłem - Chodźmy.
Powlokłem się do pokoju.
- Albo nie! Mam lepszy pomysł.
Hisagi zderzył się z moimi plecami.
- T-Tak, kapitanie?
- Mashiro!!! - zawołałem.
Na małej kanapie, tuż przy ścianie, poruszył się błękitny kocyk.
- Taaaaaaaaak?
Ziewnęła, ale nie wstała. Chodź trzeba jej przyznać, że wysunęła głowę, mimo to ja widziałem tylko jej jadowicie zielone włosy.
- Mam dla ciebie misję!
Kocyk opadł na podłogę, a dziewczyna stanęła przede mną. Ale coś w niej był o nie tak.
- Słucham?
- Biegnij do Kapitana Głównodowodzącego i powiedz, że się zgadzam!
- Tak, jest.
Wybiegła i nawet nie zamknęła za sobą drzwi. Co za niekulturalna osoba. Odwróciłem się do Hisagiego.
- Widzisz? Załatwione.
- Mmmm... kapitanie?
Zza drzwi wychyla a się zakłopotana buźka Mashiro.
- O co chodzi?
- Jak się pan nazywa?
- Och...- odkaszlnąłem - HiTora WhiteTiger, kapitan 9 oddziału, gotei 13!
Mashiro już nie było.
- No to teraz można się zdrzemnąć.
Minąłem wicekapitana z postanowieniem wrócenia do własnych koszmarów.
- Kapitanie!
Tym razem Hisagi miał jakiś problem. Co za kłopotliwa fucha.
- O co chodzi? - powtórzyłem, siadając na schodkach.
Ach, idealny widok! Drzewka, jaśniutkie niebo, opadające płatki wiśni i przechadzające się koty. Te płatki to chyba jedyna zaleta wiosny. Od razu podeszły do mnie dwa koty. Zacząłem je spokojnie głaskać.
Wicekapitan wpatrywał się trochę we mnie, a potem westchnął i zapytał:
- Myślał pan, kapitanie, nad tą misją zadaną przez Kapitana Głównodowodzącego?
Pogłaskałem czarnego kota, który wpakował mi się na kolana.
- Oczywiście - skłamałem.
Skwitował krótkim "aha" i usiadł obok.
- I... to rzeczywiście taka nudna misja...kapitanie?
Czarny kotek zaczął mruczeć.
- Jeśli chcesz wiedzieć co to za misja to po prostu zapytaj.
Hisagi zrobił się czerwony na twarzy, taki... czerwony czerwony, a nie jakiś buraczkowy.
- No więc... co to za misja...kapitanie?
- Polega na zdobyciu informacji o pewnym miejscu w świecie ludzi. Ostatnio, to znaczy... od jakiego czasu, sekcja badań zauważyła, znikające tam reiatasu. Problem zignorowano, bo kogo obchodzi jakieś drzewo? Hehehe... Ale jakieś dwa dni temu odnotowano tam obecność hollowów i menosów. Aura była niezwykle silna, no w końcu to menosy, ale niczego tam nie było.
Na chwilę zapadła cisza podczas, której słychać było jedynie mruczenie. Kątem oka wpatrywałem się jak Hisagi delikatnie odpycha białą kotkę, która łasiła się do niego. Jednak ten wydawał się zaniepokojony. Zdaje się,że to dla niego jakaś nowa sytuacja.
- To odpowiedzialna misja, ale nie rozumiem, dlaczego nasz oddział, a nie 12?
- Kiedyś należałem do 12 oddziału. Zajmowałem się tego typu sprawami... No pogłaskaj ją, do cholery!
- T-Tak jest! ... Przepraszam, kapitanie. Myślałem,że...nieważne. Kontynuuj, kapitanie.
Pozwolił kotce wleźć sobie na kolana.
- No i jestem trochę ciekaw świata ludzi, pewnie bardzo się zmienił odkąd byłem tam ostatnim razem.
Poza tym, jeśli nie ja tam pojadę ,to Kurotsuchi.
Na moje kolana wepchnął się też rudo-brązowy kiciuś, nieco mniejszy niż czarny, który wpatrywał się teraz w niego z oburzeniem.
- Mmmm... Hisagi, czy mógłbym cię o coś zapytać?
Popatrzył na mnie ciekawie i pogłaskał kotkę.
- Chodzi o....
Usłyszałem z tyłu zdyszaną Mashiro.
- Kapitan głównodowodzący każe wyruszyć jak najszybciej!
- Aaaaaaaa...?! - westchnąłem - No jak każe to każe. Mashiro obejmujesz dowodzenie. Hisagi chodźmy.
- T-Tak, kapitanie.
Taka tam sprawa. Zwykłe zbieranie informacji. Idiota. W tym nie ma nic dziwnego.
Mimo ,że wmawiałem to sobie całą drogę do senkaimon, nie byłem co do tego przekonany. Przeczucie mówiło, że coś jest nie tak. Czegoś brakuje.
Brama był a tak samo prosta i ogromna jak zwykle. Ktoś z Korpusu Kido podszedł do mnie.
- Kapitan HiTora WhiteTiger razem z wicekapitanem Hisagim Suuheiem. Macie natychmiast zrobić pomiary. Dotarła informacja od 12 oddziału, że 2 minuty i 53 sekundy temu pojawiło się tam reiatsu hollowów.
Kiwnąłem jedynie głową, nie odwracając wzroku od bramy, która uchyliła się lekko, z mozołem i skrzypieniem. Coraz więcej białego światła wydobywało się z przejścia. Było tak ciepłe i zimne zarazem. Przypominało jedwab. Aż chciało się je złapać i podrzeć na kawałeczki.
Pierwszy przeszedłem przez bramę, hamując odruch chwycenia światła.
- Pośpieszmy się zanim wypuszczą kototsu.
Nie ufałem 12 oddziałowi.
Nie mogłem się też pozbyć tego głupiego przeczucia. Coś jest nie tak. Coś jest nie tak.
Znikające reiatsu…
Pojawia się w świecie żywych.
Ale czy tylko...?
Jakby na to nie patrzeć to nasze światy są ze sobą połączone, więc jeśli w świecie żywych znika reiatsu hollowów, to musi się gdzieś pojawiać. Przy najmniej teoretycznie powinno by wykrywalne, nawet jeśli jedynie w śladowych ilościach. A co z innymi rzeczywistościami? Oczywiście hollowy "wychodzą" z Hueco Mundo i powinny pojawiać się w świecie żywych, ale powiedzmy, że struktura materii została naruszona i pojawiają się w innym wymiarze. Załóżmy,że w tych wymiarach żyją inni ludzie, czy stworzenia rozumne, a one nigdy nie spotkały się z czymś takim jak hollowy. Są bezbronni. A czy te hollowy wrócą do Hueco Mundo? Czy popłyną dalej z nurtem czasu?
Senkaimon otworzy o sił przed nami.
Zapada zmrok, Niebo nabrało ciemnogranatowej barwy i tylko nad dachami domów, promieniował blask zachodzącego słońca, który niedługo zniknie.
Czy nie powinno być południe?
Widać zachwiana struktura materii wpłynęła na otoczenie bardziej niż przypuszczałem na początku. Myliłem się. To jednak nie będzie taka nudna misja.
- Kapitanie, dlaczego jesteśmy przed sklepem Urahary? Autor:HITora
Pojawia się w świecie żywych.
Ale czy tylko...?
Jakby na to nie patrzeć to nasze światy są ze sobą połączone, więc jeśli w świecie żywych znika reiatsu hollowów, to musi się gdzieś pojawiać. Przy najmniej teoretycznie powinno by wykrywalne, nawet jeśli jedynie w śladowych ilościach. A co z innymi rzeczywistościami? Oczywiście hollowy "wychodzą" z Hueco Mundo i powinny pojawiać się w świecie żywych, ale powiedzmy, że struktura materii została naruszona i pojawiają się w innym wymiarze. Załóżmy,że w tych wymiarach żyją inni ludzie, czy stworzenia rozumne, a one nigdy nie spotkały się z czymś takim jak hollowy. Są bezbronni. A czy te hollowy wrócą do Hueco Mundo? Czy popłyną dalej z nurtem czasu?
Senkaimon otworzy o sił przed nami.
Zapada zmrok, Niebo nabrało ciemnogranatowej barwy i tylko nad dachami domów, promieniował blask zachodzącego słońca, który niedługo zniknie.
Czy nie powinno być południe?
Widać zachwiana struktura materii wpłynęła na otoczenie bardziej niż przypuszczałem na początku. Myliłem się. To jednak nie będzie taka nudna misja.
- Kapitanie, dlaczego jesteśmy przed sklepem Urahary? Autor:HITora
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz